Plecak handmade

Stworzyć plecak handmade to nie jest prosta sprawa. Ten model wymagał ode mnie wielu modyfikacji i poprawek nim uznałam, że jestem zadowolona z ostatecznego efektu. O tym, jak powstają moje torby / plecaki 3 w 1 opowiem Wam w tym wpisie.

Plecak handmade

czyli jak połączyć w całość kilkadziesiąt elementów

Impulsem do stworzenia plecaka była względy praktyczne. Regularne noszenie uszytego własnoręcznie workoplecaka przekonało mnie, że wolne ręce i swoboda ruchów są dla mnie najważniejsza. Gdy niewiele zabieram z domu wciąż noszę małe i średnie torebki. Gdy miałam do wzięcia więcej rzeczy wybierałam zawsze workoplecak. Jednak jego wakacyjny styl nie zawsze mi pasował i są momenty, kiedy brakuje mi tego, że nie mogę go wygodnie trzymać w dłoni. Choć workoplecaki noszę i szyję wciąż (dostępne modele możesz zobaczyć tu), to w głowie pojawiła się myśl – chcę mieć plecak handmade, który będzie miał krótkie uchwyty i wygodne regulowane szelki. Tylko jak się za to zabrać?

Krok pierwszy: znajdź odpowiedni wykrój

Mój wykrój bazowy zakupiłam na Etsy. Nie jestem zawodową konstruktorką, by tworzyć tak zaawansowany projekt od zera. Tu miałam już wymierzoną optymalną długość szelek, ładne proporcje, dopasowane kieszenie czy zamki.

Krok drugi: odszyj model próbny, i  drugi model próbny, i trzeci model próbny

Już w trakcie szycia modelu próbnego wiele rzeczy mi nie odpowiadało. Dziwnie zaokrąglona kieszonka na froncie, doszywane dno – te elementy budziły moje wątpliwości. Odszyłam je, a następnie naniosłam na szablon poprawki likwidując kieszeń i tworząc dno szyte z całością. Modyfikacje te sprawdziłam szyjąc „model próbny/testowy nr 1”, czyli plecak, który planowałam nosić. Wyszedł pięknie! Noszę go wciąż, choć nie jest wolny od wad i błędów. Ostatni model testowy uszyłam w prezencie dla mamy, która okazała się być idealną testerką wytrzymałości. Dzięki niej wiedziałam, że muszę zmienić karabińczyki w szelkach, bo jeśli do próbnego modelu wrzucicie bidon z wodą, słoik zupy, portfel, kosmetyczkę, parasol i przekąski, to karabińczyki tego nie wytrzymają.

Krok trzeci: szyj, szyj, szyj

Oczywiście plecaki ręcznie robione na drodze upcyklingu mają to do siebie, że każdy kolejny projekt to nowe trudności, odkrycia i zachwyty. Powodem tego jest to, że szyję z materiałów, które posiadam w różnej ilości, a dodatkowo każdy z nich ma inny skład, gęstość splotu czy fakturę. Choć wiem czego, mniej więcej, mogę spodziewać się po danej tkaninie, to efekt końcowy zawsze mnie nieco zaskakuje.

Plecaki ręcznie robione

Tak jak wspominałam wyżej – każdy plecak jest unikatowy i niepowtarzalny, ponieważ za każdym razem korzystam z innych materiałów. Szyjąc plecak muszę połączyć ze sobą kilkadziesiąt skrojonych części i dodać do tego sporo metalowych elementów (te zawsze są nowe). Plecak handmade to godziny pracy, co z kolei przekłada się na cenę. Czy uszyty przeze mnie plecak jest wart tych pieniędzy? To zależy. Na pewno nie jest to plecak wodoodporny, który możesz nosić do woli na deszczu. Na pewno nie jest super pojemny i niezniszczalny – no, nie zabierałabym go w góry. Ale umówmy się, technicznych plecaków szukamy raczej w innych miejscach. Mój plecak ma inne zalety! Jest unikatowy, a tworząc go korzystałam z materiałów z drugiej ręki, bo w moim szyciu chodzi o to, by ratować tekstylia, które dla innych są śmieciami, a dla mnie pełnowartościowym półproduktem. Ale przede wszystkim mój plecak jest… torebką!

Plecaki ręcznie robione 3 w 1

Dlaczego 3 w 1? Bo to jeden uszyty przedmiot, który można nosić na trzy sposoby.

  • W dłoni za krótkie uchwyty.
    W ten sposób noszę plecak zazwyczaj, gdy jestem w sytuacji, w której stale do niego sięgam – na przykład w trakcie zakupów.
  • Na długiej szelce zarzuconej przez ramię.
    Ten sposób osobiście wybieram najrzadziej. Jednak, gdy nie mam w torbie zbyt wielu rzeczy, a wiem, że będę do niej często zaglądać, bo muszę sprawdzać telefon lub częstować dziecko przekąskami, to korzystam z tego sposobu.
  •  Jako plecak
    Dwie szelki z karabińczykami wystarczy podpiąć do odpowiednich półkółek, by torebka stała się plecakiem. Gdy idę z ciężką torbą w dalszą drogę, to zawsze przeprowadzam transformację w plecak. Odpoczywają moje plecy, a dłonie mam wolne. Dzięki regulowanym paskom zawsze mogę dostosować ich długość, tak by było mi jak najbardziej komfortowo.

Ręcznie robiony plecak

Jak widzicie uszycie plecaka nie jest prostą sprawą, ale zawsze tłumaczę sobie to w ten sposób, że właściwie uszyłam jedną rzecz, ale o sile trzech. Funkcjonalność tego modelu jest niepodważalna i odkąd posiadam swój własny egzemplarz plecaka handmade 3 w 1, to jest to najczęściej wybierana przeze mnie torebka, gdy wychodzę z dziećmi na dłuższy spacer lub mam coś do załatwienia na mieście – oczywiście gdzieś blisko mnie jest też nerka. Nowe egzemplarze plecaków pojawiają się rzadko, bo ich stworzenie wymaga ode mnie wielu godzin pracy w pełnym skupieniu. Jednak każdy nowy projekt będzie pojawiał się w moim sklepie handmade. Zawsze też możecie do mnie napisać i może stworzę wyjątkowy plecak ręcznie robiony specjalnie dla Ciebie.

Plecak handmade

moje ulubione realizacje

W trakcie mojej działalności jako Nie Raz powstało niewiele plecaków nadmade. Dlaczego? Wspominałam wyżej, że to najbardziej skomplikowany projekt, który odszywam z tkanin z drugiej ręki. Wymaga odpowiednich tkanin i ich sporej ilości, a jego wysoka cena sprawia, że nie jest to produkt, który kupujecie pod wpływem impulsu. Te plecaki handmade, w których łącze jeden kolor dominujący z ciekawym wzorem to zdecydowanie Wasz ulubiony styl. Ostatnio miałam jednak przyjemność uszyć dwa wyjątkowe torboplecaki.

Jesienny color-blocking w torboplecakach

Skąd pomysł na taki color-blocking? Tego typu klimaty zawsze mocno mnie inspirowały. Jednak zestawienie kolorów w taki sposób, by wszystko ze sobą grało nie jest łatwe. Tkaniny mają róże faktury, stopnie połysku, odcienie… z tego powodu fajne zestawienie przypadkowych tkanin na drodze upcykligu wcale nie jest takie łatwe. Pewnego dnia napisała do mnie przedstawicielka firmy produkującej meble Meblomar, która zaoferowała mi paczkę ich odpadów poprodukcyjnych. W ten sposób weszłam w posiadanie tkanin z konkretnej kolekcji. W ten sposób stałam się posiadaczką tapicerskich sztruksów oraz welurów z konkretnych kolekcji, które idealnie się ze sobą komponowały. Na zdjęciach możecie zobaczyć efekt końcowy zestawiania tych ścinek. Sztruksowy torbo plecak oraz drugi, z gładkich welurów. Oba są piękne, z nowych, pełnowartościowych tkanin. Upcykling naprawdę może być elegancki, stylowy i niebanalny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *